sobota, 8 września 2012

ŁOŁOŁO

A więc taaak :
  • muszę trochę zadbać o mojego bloga o Akatsuki,więc w najbliższym czasie dodam notkę właśnie tam,
  •  rozdział 12 dodam pewnie koło soboty albo niedzieli XD
  • przeraża i trochę zastanawia mnie fakt,że wchodzą tutaj na bloga ludzie z jakiegoś rosyjskiego portalu  porno :OOOOOOOOO LOL
Tak ogólnie to piszcie co tam u was,żeby było ciekawiej XDDD

♥

czwartek, 30 sierpnia 2012

Rozdział 11 - Rin

Siedzieli tak przytuleni jeszcze chwilę,gdy odezwała się Temari :
-Ekhem (chrząknięcie XD).
Puścili się, mimowolnie oblewając się rumieńcem.Oboje szybko odwrócili się,by drugie z nich nie zauważyło rumieńca.
-Czyli między nami w porządku ? - zapytała dziewczyna
-Jasne - uśmiechnął się szatyn
Jednak jego uśmiech nie trwał zbyt długo,gdyż po chwili dostał po twarzy wachlarzem.
-To za to,że prawie dałeś się zabić - powiedziała blondynka po czym się roześmiała
-Ała ! Ale jesteś upierdliwa ! Wiesz jak to boli ?!
-Ale z ciebie beksa !
I tak rozpoczęła się ich kolejna,tradycyjna kłótnia.Po upływie paru minut do sali weszła pielęgniarka i oznajmiła,że jest już późno i czas odwiedzin się skończył.Tak więc oboje pożegnali się i Temari udała się do swojego domu.Było około 22 i na ulicach nie było zbyt wielu ludzi.Była pełnia,tak więc było dość jasno jak na noc.
W czasie drogi rozmyślała o tym co się dziś wydarzyło.Rozpierała ja niepohamowana radość i energia,mimo,że było już stosunkowo późno wieczorem.Oczywiście była wesoła z powodu,że Shikamaru nic nie jest,ale było coś jeszcze.Coś co powodowało,że jej serce biło szybciej.
"-Czy to przez niego ?"-myślała-"Niee,oczywiście,że nie.To by było co najmniej dziwne".Jednakże miała świadomość,że w jego towarzystwie zawsze poprawiał jej się humor.Ten jego łobuzerski uśmiech i leniwy styl bycia...
Nie była do końca pewna kim dla niej jest.Czy aby na pewno tylko przyjacielem ?Odsuwała od siebie takie myśli.Nie chciała się do tego przyznać nawet przed samą sobą,a co dopiero przed kimś.Nie lubiła myśleć ani mówić o uczuciach.

W końcu dotarła do swojego mieszkania.Zdjęła buty i usadowiła się wygodnie na kanapie.Po chwili uświadomiła sobie,że właściwie nic dziś nie jadła,szybko więc wyciągnęła z lodówki jajka i zaczęła robić jajecznicę.Było to właściwie jedyne danie jakie potrafiła przygotować bez spalenia wszystkiego dookoła.Nie była zbyt dobra,jeśli chodzi o gotowanie.
Po posiłku wzięła szybki prysznic i z braku czegoś lepszego do roboty,poszła spać.
------------
Wczesnym rankiem ze snu Shikamaru wyrwał silny ból w klatce piersiowej.Kiedy niechętnie otworzył oczy ujrzał dziewczynę siedzącą naprzeciwko jego łóżka,która trzymała plik kartek, właśnie je czytała.Najwyraźniej był to raport o stanie zdrowia Nary.Dziewczyna miała jasno brązowe włosy do ramion i piwne oczy.Ubrana była w zielony T-shirt i spodenki do kolan.
- O już się obudziłeś - powiedziała odrywając wzrok od kartek i uśmiechając się - Mam na imię Rin.Rin Ichiya.Jestem medycznym ninja i w ramach treningu mam się tobą zajmować. Ty jesteś Shikamaru,tak ?
-No... tak - powiedział lekko zmieszany chłopak
-Musisz zostać jeszcze co najmniej  miesiąc w szpitalu,więc wygląda na to,że spędzimy ze sobą trochę czasu - wyjaśniła Rin i uśmiechnęła się ponownie
- Co?! Miesiąc ?! Beznadzieja...
-Eee,tam nie przejmuj się,szybko minie  - pocieszyła go - A teraz wstawaj,musimy iść na badanie do 308
Shikamaru niechętnie zwlókł się z łóżka,robiąc to dość pokracznie,gdyż każdy ruch powodował ból.Ichiya podała mu kule i udali się do gabinetu.
Musiał przyznać,że Rin zrobiła na nim dobre wrażenie.Cały czas się uśmiecha,jest taka miła,rezolutna...
Doszli do wyznaczonej sali.Pielęgniarka kazała Narze usiąść na krześle i rozpoczęła badanie.Polegało ono na pobraniu krwi  i prześwietleniu.Po tym Ichiya odprowadziła szatyna z powrotem do jego sali.
-Okej,ja idę,będę wpadać jakoś co godzinę,żeby sprawdzać jak się czujesz - oznajmiła brązowowłosa,jak zwykle z uśmiechem
-Dobrze,dzięki - Nara odwzajemnił uśmiech
-Mogę ci coś powiedzieć ?
-No jasne
-Fajny się wydajesz,musimy się lepiej poznać :D
-Dziękuję,ty też - roześmiał się Shika
-No dobra,to ja lecę,bo jestem potrzebna gdzie indziej,ale jak wrócę to opowiesz mi coś o sobie,przygotuj się XD - powiedziała na odchodne i wyszła
"-Ten cały Shikamaru wydaje się naprawdę miły,w dodatku jest całkiem przystojny.Ale mam szczęście,że na niego trafiłam!"- Myślała Rin,idąc szpitalnym korytarzem.
---------------
                 Rin :
( w opowiadaniu ma inne ubranie niż na zdjęciu xd)


Chciałabym też podziękować za ponad 1500 wyświetleń mojego bloga na onecie. Dziękuję ! Dziękuję,że czytacie moje wypociny i za wszystkie komentarze.Jesteście wspaniali ! <3

ALOHA FROM ME

Tak więc oto są - wszystkie notki zostały przeniesione z mojego bloga z onetu (http://shikamaru-temari-ai.blog.onet.pl) tutaj. Zmiany jakie można zauważyć to zmiana nicku z Shizune na Shiru.Pod taką nazwą będę teraz blogować.
Okej,więc ja się zabieram za rozdział 11 bo wkońcu mam maaaaasę weny XD
Bye ~
(łooo,ile tu bajerów w porównaniu do onetu,kyaa *.*)

Rozdział 10 - Słowa

Notka pisana przy http://www.youtube.com/watch?v=hUATVBV0vbA
Polecam do słuchania przy czytaniu.Piosenka ma tylko 2 minuty więc parę razy trzeba nacisnąć replay.
_____________________________________________________________
Trzask otwieranych drzwi od gabinetu Hokage rozległ się po całej siedzibie.
- Babciu Tsunade,nie ma czasu ! Shikamaru jest ranny ! Nie wiadomo czy przeżyje ! Musisz iść z nami! Szybko ! - wykrzyczał Naruto po wejściu do pomieszczenia
- C-co ? Jak to ?! Co się stało ?!
- Nie ma czasu na wyjaśnienia ! Chodź !
- P-poczekaj chwilę- Tsunade szukała innego wyjścia,nie mogła zostawić wioski bez przywódcy - nie mogę tak po prostu opuścić wioski,muszę...-powiedziała,lecz przerwała jej Shizune
- Tsunade-sama idź,musisz go uratować.Zajmę się wszystkim - rzekła
- Ech...No...dobrze więc,prowadźcie !
Po tych słowach razem z Naruto i Temari,Tsunade wybiegła z pokoju.Zorganizowała jeszcze dwóch medyków i ruszyli.Biegli przez miasto.Mieszkańcy teraz patrzyli się ze strachem na biegnącą przywódczynię wioski wraz z czwórką innych ninja w stronę bramy.Zastanawiali się czy zdarzyło się coś poważnego,skoro sama Hokage musi interweniować.Biegnący szybko opuścili Konohę.Było coraz mniej czasu.Jak najszybciej przemierzali drogę.Po jakimś czasie dotarli na miejsce.Od razu zauważyli Sakurę.Ledwo zachowywała przytomność,była już u kresu sił.Zużyła prawie całą czakrę,lecz dalej utrzymywała swoje ninjutsu.Tsunade szybko do niej podbiegła.
- Sakura ! Nic ci nie jest ?
- Tak,wszystko w porządku - odpowiedziała słabym głosem - ważniejszy ode mnie jest teraz Shikamaru
Hokage wykonała skomplikowaną pieczęć po czym od razu zaczęła leczyć Narę.Wszyscy w skupieniu przypatrywali się jej działaniom.W tym czasie jeden z medyków zajął się osłabioną Sakurą. Czas mijał a stan szatyna się nie poprawiał.Nagle jednak Tsunade uśmiechnęła się.
- Co ? - zapytał z nadzieją Naruto
- Popatrz - powiedziała kobieta krótko
Wszyscy spojrzeli na Shikamaru.
"- Cz-czy mi się wydaje ? " - pomyślała Temari
Nie,nie wydawało jej się.Klatka piersiowa szatyna zaczęła lekko poruszać się z góry do dołu,a jego powieki zaczęły delikatnie drgać.
- Będzie dobrze - powiedziała w końcu Hokage
Wszyscy odetchnęli z ulgą.
- TAAK ! SHIKAMARU,WIEDZIAŁEM,ŻE DASZ RADĘ !! - wykrzyknął po chwili rozradowany Uzumaki,po czym mocno przytulił stojące obok Temari i Sakurę i zaczął skakać.Również dziewczyny poddały się fali radości i zaczęły skakać i drzeć się razem z blondynem.Tsunade stała z uśmiechem z boku przyglądając się euforii przyjaciół rannego.Tymczasem medycy ostrożnie umieścili Narę na noszach.
- Chodźcie,musimy go szybko dostarczyć do szpitala.Pamiętajcie,że jeszcze nie wyzdrowiał - rzekła starsza blondynka
Ninja posłusznie wykonali polecenie.Chwilę potem byli już w drodze do wioski.W jej czasie Naruto opowiadał,jak to on wiedział,że Shikamaru nic nie będzie.Koleżanki tylko potakiwały głowami z uśmiechem.Były teraz w zbyt dobrym nastroju,żeby polemizować z niebieskookim.Każdemu z nich  aktualnie towarzyszył wspaniały humor.Zmartwienia codzienności odeszły w cień,nikt o nich nie myślał.Wszyscy żyli tym,że Shikamaru żyje (hehe,trochę dziwnie to zdanie brzmi).W ich myślach było tylko to.Po jakimś czasie dotarli do Konohy.Szatyn natychmiast został umieszczony w szpitalu.Wieść o tym co stało się władcy cieni szybko rozeszła się po wiosce.Już po godzinie reszta przyjaciół Nary przybyła do szpitala.Byli zszokowani,bardzo martwili się o chłopaka.Siedzieli razem z Naruto,Sakurą i Temari w korytarzu przed salą gdzie leżał Shikamaru.Ino zdążyła wypłakać już jakieś 2 litry,a Kiba, Sasuke i Choji koniecznie chcieli wiedzieć jak doszło do tego wypadku.Po około trzech godzinach pielęgniarka pozwoliła w końcu na wejście na salę.Shikamaru leżał na łóżku i lekko przecierał oczy.Był bardzo słaby.Dookoła niego znajdowała się najróżniejsza medyczna aparatura,był podłączony do kroplówki.W tle słychać było klasyczne dla szpitali pikanie urządzenia sprawdzającego bicie serca.Wszyscy momentalnie rzucili się na chłopaka.
- Shikamaru,jak się czujesz ? - pytali na raz
- Ech...Bywało lepiej - odpowiedział słabo
- Och,Shikamaru,nawet nie wiesz jak się o ciebie martwiłam.Bardziej niż nikt inny ! - prawie wykrzyczała Ino
- Wszyscy się martwiliśmy ! - naprostowała Sakura
Prawie cała grupka z ożywieniem rozmawiała z Narą.Prawie,bo Temari stała trochę dalej od "tłumu",który zgromadził się przy łóżku szatyna.Potrzebowała z nim porozmawiać,ale sam na sam.Postanowiła,że poczeka aż wszyscy wyjdą,nawet jeżeli miałaby czekać do wieczora.I właśnie tak było.Przyjaciele tak się zagadali,że nie zauważyli,iż powoli zaczyna zachodzić słońce.
- Matko,już prawie 20 ! - powiedział nagle Lee,patrząc na zegar wiszący na ścianie
- My już będziemy lecieć,zdrowiej Shikamaru !-wszyscy pożegnali się i wyszli
Nareszcie nadeszła chwila Temari.
- Temari ? Nie idziesz z nimi ? - zapytał wyraźnie zdziwiony szatyn
- Nie,chcę z tobą pogadać - powiedziała,siadając na krześle przy łóżku chłopaka - Chciałam cię przeprosić.Przeprosić za tą ostatnią kłótnię.Za to,że powiedziałam,że cię nienawidzę.Mimo to,że tak często się kłócimy to jednak ta kłótnia była inna...-Mówiła, patrząc szatynowi prosto w oczy - ...Pokłóciliśmy się właściwie o nic...czyli jak zawsze,ale padły tam takie słowa...Ja...Ja nie wiem czemu to powiedziałam...Nie nienawidzę cię...A...A potem kiedy tamten gość cię zranił i mogłeś umrzeć...pomyślałam,że już cię nigdy za to nie przeproszę...i...i...- tu blondynka kompletnie się rozkleiła.Nie potrafiła powstrzymać łez,które coraz bardziej napływały jej do oczu.Rozpłakała się.
Shikamaru wpatrywał się z niedowierzaniem.Ta sama dziewczyna,która zawsze była taka twarda i zawsze go biła teraz siedzi tu i płacze.Szybko jednak otrząsnął się.Z lekką trudnością podniósł się,usiadł na łóżku i przytulił dziewczynę,delikatnie przyciągając do siebie.
- Shi...Shikamaru...Ja przepraszam...Ja...nie chciałam...Przepraszam...- Temari szlochała coraz bardziej
Nara nic nie mówił.Po prostu obejmował blondynkę.Czekał,aż się trochę uspokoi,wypłacze.Siedzieli tak jakby zatrzymał się czas.Słońce już zaszło,pierwsze gwiazdy świeciły na niebie.Po chwili zielonooka lekko się uspokoiła.Teraz to on patrzył jej w oczy.
-Temari,ja też przepraszam.Nie wiem co mnie wtedy napadło,powiedziałem,że nie chcę cię znać ale to nie prawda.Lubię cię, i to nawet bardzo...
Blondynka do tej pory trzymała ręce przy twarzy.Teraz jednak objęła Shikamaru,czuła się bezpiecznie.
-Dziękuję - powiedziała cicho...

Rozdział 9 - Nadzieje

Był środek nocy.
Ta uporczywa cisza trwała i trwała.Nikt nie miał odwagi nic powiedzieć.Wiadomość,że Shikamaru może umrzeć była dla każdego z nich tak piorunująca i wręcz nie wyobrażalna,że nawet gdyby chcieli się odezwać,nie dali by rady.W końcu Naruto zdobył się na odwagę.
-J-jak to nie przeżyje ?- zapytał łamiącym się głosem
Niedowierzał słowom Haruno.Z głupią nadzieją wierzył,że to jakiś okropny żart,że to wszystko nie dzieje się naprawdę.Obwiniał się.Rozpaczliwie myślał,że mógł coś zrobić.To jego mogli trafić.Mógł sam być wtedy w tym miejscu co Shikamaru.Oddałby życie by chronić przyjaciela.
-Rana jest bardzo głęboka,w dodatku zadana w punkt witalny...-odpowiedziała  po chwili milczenia Sakura - Jego szanse na przeżycie właściwie nie istnieją
Różowowłosa chciała udać silną i tłumiła uczucia,jakie nią targały lecz w końcu nie wytrzymała i zaczęły napływać jej do oczu łzy.Płakała.Ale nie tak zwyczajnie.To był płacz rozpaczy i złości.Rozpaczy,że jej przyjaciel dosłownie umiera jej na rękach.Zła była na samą siebie,za to,że nic nie może zrobić.Właśnie zdała sobie sprawę,że jej medyczne zdolności są niczym.Że właściwie nic nie może zrobić,jeżeli ktoś jest ciężej ranny.Doszło do niej,że jest bezsilna i może utrzymać przy życiu Shikamaru najwyżej przez godzinę.Potem nie będzie już nic.
- Powiedziałaś,że jego szanse na przeżycie właściwie nie istnieją,tak ? - zapytała nagle Temari,podnosząc się z ziemi i podchodząc do reszty
Do tej pory blondynka siedziała z dala od innych.Poza samym momentem kiedy Nara został zraniony nie płakała.Nie zastanawiała się nad tym co będzie jeśli szatyn umrze.Zastanawiała się co można zrobić,by przeżył.
- T-tak - odpowiedziała jej krótko nadal płacząca Sakura
- Właściwie ? Czyli jest jakaś szansa,mam rację ?-spytała Temari
- T-teoretycznie tak...
- Babcia Tsunade napewno mu pomoże ! - przejął inicjatywę Uzumaki - Musimy tylko ją powiadomić !
- Macie rację,ale...mogę go utrzymać jeszcze najwyżej godzinę przy życiu...
- Wyrobimy się !
- Czyli ustalone.Ja i Naruto szybko pobiegniemy do wioski i powiadomimy Hokage.A ty ...- podsumowała Temari - ...Sakura...proszę zrób co w twojej mocy - mówiąc te słowa blondynce zaszkliły się oczy.Szybko jednak przetarła je ręką
W tym czasie żółtowłosy podszedł do nieprzytomnego Nary.
- Dasz radę Shikamaru...Wierzę w ciebie - powiedział szeptem,po czym podbiegł z powrotem do dziewczyn
- Sayonara Sakura-chan,czekaj tu na nas ! - wydarł się,jak zwykle,Naruto gdy razem z kunoichi z Suny odbiegali do Konohy

W czasie biegu między Naruto a Temari panowała cisza.Oboje wiedzieli,że tak jest najlepiej i,że nie należy jej przerywać.
- Myślisz,że damy radę...że zdążymy ? - spytała jednak po dłużej chwili zielonooka
- Wierzę,że nam się uda.Musi nam się udać.Nie poddamy się tak łatwo ! - odpowiedział Uzumaki
- Tak.Też tak myślę - powiedziała Temari i lekko się uśmiechnęła.
Naruto odwzajemnił uśmiech.
Wiedzieli,że trzeba myśleć pozytywnie.Tylko wtedy można osiągnąć cel.Jeżeli się naprawdę nie wierzy w to co się robi,od początku jest zdane na porażkę.

Świat zdawał się nie zwracać uwagi na to co się stało z Shikamaru.Pierwsze promyki słońca wesoło oświetlały niebo.Ptaki śpiewały radośnie,przelatując z drzewa na drzewo,lub ukrywając się gdzieś w swoich gniazdach.Zielony kolor drzew cudownie kontrastował z czerwienią maków rosnących na okolicznych polach.Było pięknie.
Blondyn i blondynka również to zauważyli.Zastanawiali się też dlaczego przychodzi im podziwiać tak piękny poranek w takich okolicznościach.Czemu nie mogli się nim nacieszyć ?
Temari rozmyślała również o swojej ostatniej kłótni z Narą.Mimo,że tak często się kłócili,tej kłótni żałowała.Żałowała,że zamiast się kłócić nie powiedzieli sobie czegoś miłego,żałowała gorzkich słów,które w jej czasie padły.Pomyślała,że może już nigdy nie uda się jej go za to przeprosić.
"-Chociażby dlatego Shikamaru musisz żyć.Muszę cię przeprosić.Nie pozwolę ci umrzeć ! "-myślała
Naruto nie myślał.Biegł nie zastanawiając się co będzie.Teraz najważniejsze jest życie jego przyjaciela.

Powoli zaczęli zbliżać się do bram wioski,które jak zwykle były otwarte.Przebiegli przez nie szybko i skierowali się do siedziby Hokage.
Nieliczni ludzie,którzy o tej porze byli na zewnątrz patrzyli się ze zdziwieniem na biegnących,zastanawiając się co się mogło takiego stać.
Po chwili z impetem wbiegli do siedziby.
Naruto z trzaskiem otworzył drzwi do gabinetu Tsunade.

Rozdział 8 - Jeden moment


Minął około tydzień odkąd Shikamaru i Temari widzieli się ostatnio. Każde z nich miało wiele spraw na głowie, Nara był co chwilę potrzebny przy tworzeniu nowej taktyki,a blondynka przygotowywała się do powrotu do Suny.

Dziewczyna właśnie pakowała ostatnie rzeczy,gdy usłyszała pukanie do drzwi. Otworzyła,stał za nimi Shikamaru.
- Ohayo Temari - uśmiechnął się szatyn
- Ohayo Shikamaru, co cię tu sprowadza ? - zielonooka odwzajemniła uśmiech
- Mamy ważną misję. Po drodze wytłumaczę ci na czym polega.Chodź nie mamy czasu !
Poszli.Zgodnie z obietnicą chłopak wytłumaczył na czym polega misja.
- Czyli mamy złapać jakiś dwóch gości od Orochimaru,którzy od paru dni obserwują wioskę,tak ? - upewniła się Temari
- Dokładnie - potwierdził Shika
- Kto jeszcze z nami idzie ?
- Sakura,bo jest medycznym ninja i Naruto.
Chwilę później dotarli na miejsce spotkania z resztą.
- Wszyscy już są ? - spytała Sakura
- Tak - odpowiedział jej szatyn
- Ok. Powiedziano mi,że nasz cel znajduje się w lesie,mniej więcej na północ stąd. - oznajmiła Haruno
- A więc ruszajmy ! - krzyknął,jak to ma w zwyczaju, Naruto
- NIE DRZYJ SIĘ TAK MATOLE ! - wkurzona różowowłosa uderzyła go z całej siły
- Matko,czemu te wszystkie dziewczyny są takie brutalne ? - powiedział pod nosem Nara,przez co dość mocno oberwał metalowym wachlarzem w głowę
- Dobra,chodźmy już - powiedziała w końcu Temari
Ruszyli.
W tym samym czasie " cel " tamtej czwórki siedział w krzakach,dokładnie tam gdzie powiedziała Sakura
- A co jeśli nas znajdą ? - zapytał jeden z nich
- O to nam właśnie chodzi Ganji ! Jeśli wszystko pójdzie po myśli pana Orochimaru, to osoba,którą mamy zabić będzie w drużynie,która ma nas szukać. Rozumiesz już ?
- Tak Rinzou,ale ile my mamy jeszcze tutaj siedzieć ?
- Miejmy nadzieję,że już niedługo.
Tymczasem drużyna poszukiwawcza rozdzieliła się.Aby było szybciej,podzielili się na dwie grupy,każda udała się w inną stronę.W pierwszej grupie była Temari wraz z Sakurą,natomiast w drugiej Naruto z Shikamaru.
- Temari mogę cię o coś zapytać ? - spytała w czasie biegu różowowłosa
- Jasne
- Chce ci się wracać do Suny ?
- Hm.No wiesz,tam jest mój dom,moi bracia.Kocham ich i chcę do nich wrócić,ale...w Konoha mam przyjaciół,których nie chcę opuszczać.To trochę upierdliwe,że między rodziną a przyjaciółmi dzielą mnie 3 dni drogi...No,ale takie jest życie.
- Chyba trochę bardziej też zaprzyjaźniłaś się z Shikamaru,mam rację ? - Haruno uśmiechnęła się znacząco
- Jego lenistwo często doprowadza mnie do szału,ale myślę,że go lubię.Wydaje się być takim,którego nie obchodzi nic,chciałby tylko leniuchować.Jednak ja mam o nim inne zdanie.Nawet jeżeli często bywa leniwy to jeżeli się na coś zaweźmie to zrobi to porządnie,do końca.Jego przyjaciele są dla niego najważniejsi na świecie,nigdy nie pozwoli by coś im się stało,jest w stanie poświęcić za nich nawet swoje życie.Chociaż,gdyby mu się coś stało to nie wiem jak bym to zniosła.Właściwie to bardzo go lubię ,ale tylko jako przyjaciela...Poza tym...wątpię,żeby ktoś taki jak ja mu się podobał...

Równocześnie gdy dziewczyny prowadziły rozmowę,Uzumaki i Nara namierzyli cel.
- Zaatakujmy ich teraz ! Z zaskoczenia ! - zaproponował z ożywieniem blondyn
- Odbiło ci ?! Nie wiemy jacy są silni.Musimy wrócić do Sakury i Temari i pomyśleć co dalej - odparł Shika
Zrobili jak powiedział szatyn. Poszukiwanie towarzyszek nie zajęło im długo.
- Czyli wiecie gdzie dokładnie są ? - zapytała Temari
- Tak,teraz musimy zastanowić się jak ich zaatakować.Chyba mam pewien pomysł - rzekł Shikamaru - Naruto odwróci ich uwagę za pomocą klonów,wtedy ja przejmę ich cienie.Potem Sakura  zajmie się tym,aby ich wykończyć
- Mi pasuje - powiedziała różowowłosa
- A ja co mam robić ? - zapytała Temari
- Ty możesz pomóc Naruto w odwracaniu uwagi - odparł szatyn
- A czemu nie mogę wykończyć ich razem z Sakurą ?!
- Ponieważ Sakura ma więcej siły niż ty
- Czyli według ciebie jestem słaba,tak ?!
- Nooo...tak.
- To widocznie jesteś strasznie delikatny skoro bolały cię moje uderzenia !
- Jesteś dziewczyną,! Udawałem ! Ale jesteś upierdliwa !
- Myślisz,że sam jesteś lepszy ?! Sakura,zapomnij to co ci wcześniej o nim mówiłam. Jesteś beznadziejny ! Nienawidzę cię !
- Ja cię nie chcę znać !
- Ej...nie kłóćcie się... - powiedział niebieskooki
- Poza tym...musimy ruszać,inaczej nam uciekną... - dodała Sakura
Po chwili byli na miejscu,gdzie ukrywali się słudzy Orochimaru.
- Rinzou,patrz ! To oni ! Chyba nas znaleźli - powiedział jeden z ukrywających się,Ganji
- Widzę. Pamiętaj,postępuj dokładnie według naszego planu ! - odpowiedział drugi,o imieniu Rinzou
Tymczasem czwórka z Konohy zajęła ustalone wcześniej pozycje.
- Naruto,ruszaj na mój znak - rzekł Nara
- Okej
Po chwili rozległo się gwizdanie.
- Kage Bunshin no Jutsu ! - krzyknął blondyn,wybiegając zza drzew
Natychmiast dookoła niego pojawiły się trzy klony,które szybko zaatakowały przeciwnika.
- Kagemane no Jutsu - powiedział pod nosem Shikamaru i rozpoczął wykonywanie swojej techniki
Cień zbliżał się prędko do cieni wrogów.Nagle zrobili unik omijając cień i rzucili kunaiem w stronę szatyna
W porę pojawiła się jednak Sakura,która powstrzymała lecące ostrze.
Raptem znienacka pojawiła się mgła,gęstniejąca z każdą chwilą.Nie było przez nią nic widać.
- To ten ? - wrzasnął nagle Ganji
- Tak ! Szybko ! - odkrzyknął mu Rinzou
W ułamku sekundy mężczyzna znalazł się za Narą i wbił mu kunai w klatkę piersiową - prosto w punkt witalny.
Mgła natychmiast zniknęła,a wraz z nią Ganji i Rinzou.
Shikamaru ! - krzyknęła Temari i podbiegła wraz z innymi do chłopaka leżącego w kałuży krwi
Sakura natychmiast zaczęła leczyć ranę swoim medycznym ninjutsu.
- Shi - Shikamaru ! W - wszystko będzie dobrze ! - mówiła Temari,klęcząc przy nim,a łzy lały się jej strumieniami po policzkach
-Ech,nic...mi.... nie będzie... - powiedział z trudem,po czym stracił przytomność
- Sakura,dasz radę mu pomóc ? - powiedział z przejęciem Naruto
- Rana jest bardzo głęboka i...
- I co ? - spytała z płaczem blondynka
- I... boję się,że... nie przeżyje...
Po tych słowach zapadła cisza.

Rozdział 7 - Kiba & Naruto i ich teorie

Nad Konohą słońce leniwie wznosiło się ponad horyzont.Zbliżał się ranek.W domu państwa Nara wszyscy byli już na nogach,jedynie Shikamaru spał sobie smacznie.Niestety,po chwili został obudzony przez swojego tatę,który kazał mu iść do sklepu.
-"Matko,czemu to ja zawsze muszę się wlec do tego sklepu ?! Jakie to upierdliwe..."-myślał Shika po drodze
W tym samym czasie Temari przygotowywała się do wyjścia z domu.Tsunade wzywała ją i  Narę do siebie.
-"Ciekawe gdzie ten leń się szlaja...Pewnie jeszcze śpi,będę musiała go obudzić,skoro mamy teraz się udać do Piątej..."-dumała blondynka
Zebrała się i poszła w stronę domu szatyna.Doszła na miejsce akurat w momencie kiedy wchodził z zakupami do domu.
-Hej Shikamaru - powiedziała Temari
-Temari ? Co ty tutaj robisz tak wcześnie rano ?  - zdziwił się Nara
-Mamy natychmiast udać się do Hokage,więc przyszłam ci o tym powiedzieć - uśmiechnęła się
-Teraz ? Przecież dopiero wróciłem z zakupów i... - narzekał
-Chodź,nie marudź - kunoichi idąc ,pociągnęła go za sobą
-Shikamaru ? Wszystko w porządku ? - jego matka wyszła zobaczyć co się dzieje - O czy to jakaś nowa koleżanka ? -powiedziała widząc Temari
-Właściwie nie nowa...W każdym razie idziemy teraz do Hokage mamo.
-Dobrze,tylko uważajcie na siebie
-Tak,tak będziemy uważać - Nara wywrócił oczami
W końcu poszli.Kiedy szli rozmawiało im się zadziwiająco dobrze,co chwilę wybuchali śmiechem.Niestety droga do rezydencji Tsunade wiodła tuż przed oknami domu Ino.Kiedy zobaczyła Temari śmiejącą się razem z Shikamaru nie wytrzymała i wybiegła zrobić awanturę.
-TEMARI ! ZABIJĘ CIĘ ! - wrzeszczała Yamanaka na całą wioskę
-Teraz dopiero się pośmiejemy - szepnęła Temari do Nary widząc zbliżającą się Ino
Długowłosa podeszła do zielonookiej i przyłożyła jej kunai do szyi.
-I-Ino s-spokojnie - powiedział dość przerażony zachowaniem koleżanki z drużyny Shika
-Shikamaru jesteś mój ! Nie pozwolę żeby ten babsztyl wchodził nam w drogę ! - denerwowała się Yamanaka
- Ale mnie z Temari nic nie łączy ! Poza tym ona nie jest babsztylem...
- Widzisz? Mówiłam ci,że nic nas nie łączy - wtrąciła się dziewczyna z Suny
- Nic was nie łączy ? Przecież ciągle gdzieś razem łazicie ! - niebieskooka była na skraju wytrzymałości
- Tak się składa,że idziemy teraz do Hokage,bo wzywa nas oboje,a to,że Shikamaru został moim przewodnikiem po wiosce również jest zasługą Piątej - tłumaczyła kunoichi z wachlarzem
- S-shikamaru jest twoim przewodnikiem ? - z twarzy Ino znikła złość,a jej miejsce zajęło duże zdziwienie
- Hai ( tak ), to prawda. Nie mówiliśmy o tym nikomu bo nie było takiej potrzeby - powiedział Nara
- Rozumiem...Gomen ( przepraszam ) Temari-chan. - powiedziała Yamanaka zabierając kunai od szyi dziewczyny
- Ech.Temari, musimy już iść ,bo nigdy nie dojdziemy do Tsunade - rzekł Shikamaru
- Dobra,to my idziemy,na razie Ino - pożegnała się Temari
Kiedy już trochę oddalili się od miejsca kłótni z długowłosą  zaczęli swobodnie rozmawiać.
- Matko,czy ta Ino zawsze była taka nerwowa ? Jak ty z nią w drużynie wytrzymujesz ? - dziwiła się zielonooka
- Nie jest taka zła , jak ją trochę poznasz to zauważysz,że jest znośna,ale muszę przyznać,że z tą awanturą to przesadziła - powiedział szatyn
- No co ty nie powiesz ? - odpowiedziała blondynka uśmiechając się
- Nieźle wymyśliłaś z tym przewodnikiem - chłopak też się uśmiechnął 
- Hehe dzięki,zabiłaby mnie gdybym nic nie wymyśliła - lekko się uśmiechnęła-A... na serio uważasz ,że nie jestem babsztylem ?- zapytała rumieniąc się odrobinę
- Na serio.Wiadomo,czasem bywasz upierdliwa,chyba bardziej niż moja matka,jak się wkurzysz to bijesz tym swoim wachlarzem,co,zaznaczam, cholernie boli ale mimo to masz swoje dobre dni,a wtedy jesteś naprawdę fajna - Nara uśmiechnął się szeroko
- Dzięki bekso - odpowiedziała przekornie ,kolejny raz delikatnie się uśmiechając
- No wiesz co? Jak ci tu takie miłe rzeczy mówię,a ty tak mnie nazywasz ? - powiedział z wesołą miną szatyn
- Początek nie był taki miły - dziewczyna szturchnęła go ramieniem, a następnie oboje nie wiedząc czemu wybuchnęli śmiechem.
Chwilę potem doszli  do siedziby Hokage.Weszli do środka.
Przed gabinetem Piątej zatrzymali się i zapukali.
- Ohayo Tsunade-sama - przywitali się
- Witajcie. Od razu przejdę do rzeczy. Shikamaru, ty musisz pomóc w planowaniu nowej strategii obronnej dla wioski,natomiast ty,Temari za około tydzień będziesz mogła wrócić do Suny.
- Wakatta ( oczywiście ) - odpowiedziała kunoichi z Wioski Piasku
-Możecie już iść - oświadczyła Piąta
- Arigato ( dziękuję ) - powiedział Shika,po czym razem z dziewczyną wyszedł z budynku.
Było południe i wioska tętniła życiem. Mieszkańcy załatwiali swoje sprawy,robili zakupy lub po prostu przechadzali się po mieście, podziwiając cudowną pogodę i obserwując innych.Kilkoro dzieci bawiło się w berka , wesoło biegając wokół ludzi.
Naruto również postanowił wyjść z domu.
-"Może pójdę na ramen ? Albo najzwyczajniej pójdę na spacer ? "- zastanawiał się Uzumaki - " Dobra,jednak wygrywa ramen."
- Ichiraku przybywam ! -wrzasnął radośnie ale straszliwie głośno,co sprawiło,że większość osób popatrzyła się na niego ze zdziwieniem
Nie zważając na to poszedł w stronę budki z ramen.Gdy był już niedaleko zauważył coś co jednocześnie go ucieszyło i zdziwiło.
-"Chodzą ze sobą i nic mi jeszcze nie powiedzieli ?! " - pomyślał
Tym co zauważył byli dobrze bawiący się razem Shikamaru i Temari. Blondyn natychmiast do nich podbiegł.
- Jesteście razem i nic nam nie powiedzieliście ?! Jak mogliście,no ?!
W tym momencie zauważył Kibę,który akurat przechodził obok.
- Kiba ! Wiesz,że oni są razem ? - krzyknął do niego niebieskooki
- Naprawdę? - uśmiechnął się właściciel Akamaru
- No serio !
- Nieźle ! Ale wiedziałem,że tak będzie bo bla bla bla bla(Naruto i Kiba dalej się podniecali tym,że Nara i kunoichi Suny rzekomo są razem )
- To ja pierwszy o tym wiedziałem bo bla bla bla bla !
- Nie,bo ja !
- Kłamco, ja !
- Ja kłamię ?! To ja wiedziałem pierwszy !!!
No i zaczęli się kłócić.
-Twoja kolej - powiedziała wdychając dziewczyna do Nary,co miało oznaczać,że nadeszła  jego kolej na tłumaczenie
- Ech...Nie jesteśmy razem,wracamy od Tsunade - objaśniał szatyn - A wiecie przecież,że mamy w tę samą stronę do domu
- No,ale przecież pocałowaliście się w nocy u Ino. - Lisek nie dawał za wygraną
- To był wypadek, jasne ?
-Nie ważne ! Prędzej czy później będziecie razem ! Mówię wam ! - odparł Kiba - Ej,Naruto ile im dajesz czasu ?
- Do zerwania ? - zdziwił się
- Nie idioto ! Oni nie są razem ! Chodzi mi o to ile im czasu dajesz żeby ze sobą chodzili - powiedział Inuzuka, widząc ,że blondyn jest bardzo nieogarniający ( xd )
- Aaaa. Dwa tygodnie ? Tydzień  ?
- No,coś koło tego .
- Debile ! My się tylko kumplujemy ! - poirytowała się Temari
- Już nie na długo - powiedział z chytrym uśmiechem Kiba - Słyszeliście,nie ? Macie max. dwa tygodnie !
-BAKA YARO ! (dupki ) - wrzasnęła blondynka po czym uderzyła Kibę i Naruto wachlarzem
-"Boże...gdzie ja żyję ? W wariatkowie ? " - pomyślał cierpiętniczo Shikamaru,który stał z boku i przyglądał się wszystkiemu
-Ała...Temari,wiesz jak to boli ?! - rzekł Inuzuka z obolałą miną
W końcu wszyscy pogodzili się i razem z Naruto poszli do Ichiraku.Niestety,biedny Lisek nie wiedział,że będzie musiał wszystkim stawiać ramen ;> ...
Po posiłku pożegnali się i każdy ruszył w stronę swojego domu.